Polska Akademia Dzieci – wykład 7. Jak zrozumieć koszykówkę?
Koszykówka to piękny sport, pełen emocji, dynamicznych akcji… i całkiem skomplikowanych zasad. Ale mamy dla Was dobrą informację! Aby zacząć grać w kosza lub oglądać go z trybun, wystarczy poznać kilka podstawowych przepisów! Resztę zrozumiecie sami, już w trakcie gry lub kibicowania! Dlatego w specjalnej, wakacyjnej edycji Polskiej Akademii Dzieci Jakub Łasek opowiada o tym, jak zrozumieć basket! A pomaga mu w tym wyjątkowy gość – Michał Kolenda, koszykarz Trefla Sopot! Mamy nadzieję, że po tym filmie nie tylko pójdziecie w zbliżającym się sezonie na mecz koszykówki, ale już w wakacji ruszycie na boiska, by pograć z koleżankami lub kolegami! A pod filmem tradycyjnie czeka na Was zadanie domowe i kilka ciekawostek!
Zadanie domowe: Stwórzcie swój własny kosz i zorganizujcie zawody z rodziną lub znajomymi. Możecie wykorzystać do tego miskę, wiaderko lub cokolwiek okrągłego!
Ciekawostki!
- Jak wygrać mecz w… 35 sekund?
Kiedy znajdziecie się na meczu koszykówki i jedna z drużyn będzie wyraźnie przegrywać, to jest bardzo duża szansa, że gdzieś obok Was na trybunach padnie imię i nazwisko – Tracy McGrady. Co takiego zrobił ten koszykarz, że jest wspominany w momentach, gdy przewaga jednej drużyny jest niemal nie do odrobienia? Amerykanin 9 grudnia 2004 roku w ciągu końcowych 35 sekund meczu rzucił 13 punktów dla Houston Rocket. Dokonał tej sztuki z nie byle kim, bo w spotkaniu przeciwko San Antonio Spurs, którzy na koniec tamtego sezonu zdobyli mistrzostwo NBA. Ekipa z Houston jeszcze na 35 sekund przed końcem przegrywała 68:76, ale właśnie wtedy sprawy w swoje ręce wziął popularny „T-Mac”, który trafił czterokrotnie za trzy (w tym raz z faulem). Ostatni rzut McGrady trafił na 1,7 sekundy przed końcową syreną i dał Rockets zwycięstwo 81:80, dokonując być może najbardziej spektakularnego powrotu w historii NBA. Jeśli chcecie zobaczyć na własne oczy wyczyn amerykańskiego gwiazdora, obejrzyjcie koniecznie ten film – https://www.youtube.com/watch?v=e3EqY5gPrcU.
- Nie musisz być gigantem!
Koszykówka to sport tylko dla wysokich ludzi? Niekoniecznie! Niżsi koszykarze też potrafią grać na najwyższym poziomie i przez lata być ważnymi graczami najlepszych zespołów w NBA czy w Europie. Najniższym zawodnikiem w historii NBA jest Muggsy Bogues, który mierzy 158 cm (wg niektórych źródeł 160 cm)! Możecie go kojarzyć m.in. z filmu „Kosmiczny mecz”. Amerykanin występował na parkietach najlepszej ligi świata przez 14 sezonów, zdobył mistrzostwo świata, a na treningach potrafił nawet robić wsady! Co ciekawe, przez jeden sezon Bogues grał w jednym z zespole z najwyższym zawodnikiem w historii NBA – Manute Bolem. Sudańczyk miał 231 cm wzrostu, czyli ponad 70 centymetrów więcej od Boguesa! Jak widzicie, niezależnie od wzrostu możecie z sukcesami grać w koszykówkę.
- Rekordzista gra w Gdyni!
Na niesamowite koszykarskie historie traficie nie tylko za oceanem, ale możecie mieć je wręcz na wyciągnięcie ręki. Filip Dylewicz, związany z trójmiejską koszykówką przez 19 sezonów, jest rekordzistą pod względem liczby rozegranych meczów w Polskiej Lidze Koszykówki. „Dylu” w styczniu 2020 roku, jako gracz Asseco Arki Gdynia, pobił rekord Dariusza Parzeńskiego i dziś ma na koncie 680 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej. W ciągu swojej kariery silny skrzydłowy zdobył 11 medali mistrzostw Polski (w tym 7 złotych!), sześć razy wygrywał Puchar Polski i zagrał 96-krotnie w reprezentacji. A Filip nie powiedział jeszcze ostatniego słowa! Dylewicz rozegra jeszcze jeden sezon w barwach Asseco Arki, mimo że w styczniu skończy 42 lata. Przyjdźcie w tym sezonie na mecz Polskiej Ligi Koszykówki z udziałem Filipa, by zobaczyć w akcji żywą legendę polskiego basketu! Możecie być pewni, że „Dylu” w najbliższych miesiącach wyciągnie „z plecaka” jeszcze kilka swoich słynnych trójek.
- Co to za pozycje?
W ciekawostce na temat Filipa Dylewicza padło być może dziwnie brzmiące dla Was hasło – „silny skrzydłowy”. Tu wcale nie chodzi o to, że „Dylu” jest jakoś wyjątkowo umięśniony lub że mógłby startować w zawodach strongmenów, choć oczywiście siły mu nie brakuje. To po prostu nazwa jednej z pozycji na boisku. W koszykówce gra się pięciu na pięciu, więc pozycje są numerowane od 1 do 5, oznaczane skrótami lub właśnie takimi dłuższymi nazwami, jak silny skrzydłowy. Na „jedynce” zazwyczaj grają najniżsi koszykarze, a na „piątce” najwyżsi. Poniżej wypiszę dla Was oznaczenia wszystkich pozycji, w różnych wariantach.
Pozycja nr 1 – PG (point guard). Po polsku rozgrywający.
Pozycja nr 2 – SG (shooting guard). Po polsku rzucający obrońca.
Pozycja nr 3 – SF (small forward). Po polsku niski skrzydłowy.
Pozycja nr 4 – PF (power forward). Po polsku silny skrzydłowy.
Pozycja nr 5 – C (center). Po polsku center lub środkowy.
I teraz jeszcze dla uzupełnienia – Michał Kolenda, z którym rozmawiam na filmie, to, w zależności od systemu, dwójka lub trójka, czyli rzucający obrońca lub niski skrzydłowy. Tracy McGrady grał na podobnych pozycjach do Michała, a Muggsy Bogues to typowy rozgrywający. Z kolei Filip Dylewicz to oczywiście silny skrzydłowy. Jak możecie się domyślać, Manute Bol, przy swoich 231 centymetrach, grał na pozycji centra.